|

Poseł SLD Jerzy Wenderlich stwierdził w komentarzu dla Onet.pl, że sztab Platformy Obywatelskiej nie dotrzymał słowa w związku z ustaleniami dotyczącymi debat przedwyborczych. Najpierw bowiem miał się odbyć cykl rozmów eksperckich, a dopiero potem mieli się spotkać liderzy partii. Z tego powodu Grzegorz Napieralski nie pojawił się przedwczoraj na debacie w programie Tomasza Lisa. Ale jak zaznaczył Wenderlich, Tusk "dostał za swoje", ponieważ "nie potrafił dopowiedzieć" na pytanie dotyczące choćby jednego całościowego sukcesu PO. Polityk SLD przyznał też, że w kampanii nie wezmą udziału słynne już "aniołki Napieralskiego", które wystąpiły w teledysku przed wyborami prezydenckimi.
Onet.pl: Dlaczego Grzegorz Napieralski nie wziął przedwczoraj udziału w debacie u Tomasza Lisa? Czy lider SLD nie boi się debatować?
Jerzy Wenderlich: Spotkali się szefowie sztabów i ustalili reguły tych publicznych debat. Specjaliści w wielu branżach mieli najpierw debatować wspólnie. Taka debata odbyła się, dla przykładu w sprawie służby zdrowia, kiedy to ekspert Sojuszu Lewicy Demokratycznej od spraw służby zdrowia Marek Balicki obnażył słabości rządzących. Okazuje się, że ustalenia pomiędzy szefami sztabów nie zostały dotrzymane przez Platformę Obywatelską i Donald Tusk szukał widocznie jakiś awansów w dodatkowych programach. No, ale ma za swoje, bo jak mi opowiadali Ci, którzy program oglądali, na pytanie Tomasza Lisa co Donaldowi Tuskowi i rządowi Platformy obywatelskiej i PSL-u udało się zrobić od początku do końca, nie potrafił odpowiedzieć. Słowem ani be, ani me, ani kukuryku.
- Według opublikowanych niedawno sondaży część wyborców zamiast na SLD chce zagłosować na Ruch Palikota. Czy SLD nie boi się nowej konkurencji? Dlaczego lepiej głosować na SLD niż na Ruch Poparcia?
- Ten były prominentny działacz Platformy Obywatelskiej przede wszystkim osłabia elektorat Platformy Obywatelskiej. Zresztą w swojej publikacji pokazuje słabości Platformy i żenujące rzeczy, które dzieją się w środku tej formacji, cały ten blichtr, to gołosłowie. Przede wszystkim więc skubie elektorat Platformy Obywatelskiej, a ma z czego skubać. Niezadowolonych z rządu Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka jest coraz więcej. Notabene na wsi pojawiają się coraz częściej sformułowania, że czas uwolnić wieś i rolnictwo od PSL-u. Sojusz Lewicy Demokratycznej jest partią stonowaną, która nie bryluje jakimiś sztuczkami, a po prostu rozmawia z ludźmi i to jest rzecz najważniejsza.
- Czy SLD planuje powrót słynnych "bliźniaczek Napieralskiego", które śpiewały w spocie wyborczym w kampanii prezydenckiej?
- Nie, nie planujemy. To inna kampania. Przygotowaliśmy świetny program i on wypada śpiewająco. Odzwierciedlają się w nim sprawy ludzi, ich problemy. Pokazujemy, jak jest, a rzeczywiście wiele spraw polskich idzie w złym kierunku. Jednocześnie pokazujemy, że jesteśmy partią która wie, jak to złe naprawić i rzeczywiście poprawić życie Polaków. Wielu z nich, nawet jeśli żyje nie najgorzej, to mogłoby żyć lepiej, a ci którzy żyją źle, powinni mieć więcej powodów do satysfakcji.
- Jak Pan ocenia wizytę premiera Tuska na Litwie? Jak rząd powinien zareagować na dyskryminację polskiej mniejszości?
- Dziś oceniam to bardziej jako pewne przedwyborcze reakcje, niż rzeczywistą troskę. Przecież te sprawy, kłopoty naszych rodaków mieszkających na Litwie, znane były od dawna. Za mało tutaj takich pokojowych, dyplomatycznych rozmów, słowem, za mało inicjatywy wykazał rząd. Każde działanie jest lepsze niż brak działania. Chociaż chciałoby się, aby ta troska o Polaków nie musiała kojarzyć się z kampanią wyborczą. Wierzę, że Polacy na Litwie będą się mieli lepiej za sprawą starań kolejnego rządu, który w tej sprawie pokojowo i w poczuciu przyjaźni dojdzie do porozumienia z władzami Litwy.
Żródło: Onet.pl
|